Za nami trzeci Wielki Szlem w tym sezonie. Wraz z Wimbledonem zakończył się również sezon na trawie. Ale ja nie o tym. Ten wpis chciałabym poświęcić moim własnym odczuciom co do tego Pana obok. Co do jego przeciwnika w finale oraz do tego, co dzieje się po meczu kiedy nasz ulubieniec przegrywa.
Ostatnie turnieje w wykonaniu Novaka Djokovica nie były wysokich lotów. Kilka z rzędu przegranych finałów, problemy z nogą, upływające lata, a nawet zbliżające się małżeństwo i ojcostwo nie wpływały dobrze na jego formę. Dlatego każdy PRAWDZIWY kibic tenisa, a zwłaszcza NoleFam wiedział, jak ważne było to spotkanie. Dzisiejszy mecz z wielokrotnym mistrzem, Rogerem Federerem, miał być swojego rodzaju egzaminem przed jakim stanął Serb. I on ten egzamin zdał na szóstkę.
Djokovic po raz drugi sięgnął po trofeum Wimbledonu. Wbrew wszystkim ludziom, którzy nie potrafią, nie umieją czy nie chcą docenić jego gry. Którzy w jego postaci widzą tylko "pajaca", który lubi się powygłupiać.Wygrał wbrew londyńskiej publiczności, która nawet nie kryła się z tym, kto jest ich ulubieńcem. Wygrał wbrew swojemu przeciwnikowi, który na trawie czuje się jak ryba w wodzie, a dziś grał jakby od tego zależało jego życie. I wreszcie wygrał wbrew samemu sobie, bólowi i wahaniu formy, wbrew szczęściu, które było po stronie Federera.
Wiem, że ten wpis jest bardzo subiektywny. Ale kto powiedział, że będzie obiektywnie? Nie będę się kryć z tym, że nie przepadam za Szwajcarem. Doceniam jego umiejętności, nie kwestionuję tego, że wiele wniósł do męskiego tenisa i jeszcze długo nikt mu nie dorówna. Ale lata jego świetności powoli przemijają, a na kort wkraczają tacy zawodnicy jak Nadal, Djokovic czy młody Dimitrov.
Za Novakiem zawsze jestem całym sercem. Może brakuje mu finezji czy dynamiki, ale nikt nie powie mi, że jest on złym tenisistą ( w końcu nie bez powodu jest nr 1 w rankingu ATP ) czy złym człowiekiem. Nole jest człowiekiem, który potrafi walczyć do samego końca, którego nie jest w stanie złamać żadna okoliczność. No bo gdyby tak nie było to który gracz byłby w stanie podnieść się po przegraniu seta, gdzie się prowadziło już 5:2? A jednak jemu się udało. I miło by było gdybyście potrafili go uszanować. Bo w końcu kto, jak nie Wy drodzy kibice Rogera, powinien mieć klasę jak Wasz Maestro? Wypadałoby się pogodzić z przegraną i nadal wierzyć w swojego idola.
Dziś Novak okazał się lepszy i jeśli ktoś nadal nie wierzy w jego umiejętności to, sorry, ale jest zaślepionym głupcem. To obecnie numer jeden i dzisiaj wrócił tam, gdzie jego miejsce.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz